Zawody

„Lipień Litwy” 2019 – relacja

Napisany przez 14 października, 2019 17 kwietnia, 2020 Brak Komentarzy

Zawody rozegrano w dniach 7-8 września 2019 roku na przepięknych rzekach Merkis (Meryczanka) i Ulla. Większość z nas stawiła się na polu namiotowym w Puvociai, stanowiącym bazę zawodów, już w piątek 6-go września i ten ko się spóźnił miał czego żałować! W sumie było nas zaledwie 12 osób, wliczając w tą liczbę dwie „białogłowy” (w tym jedną dość umownie „biało”).

Piątkowy wieczór to głównie atrakcje kulinarne, zapewnione nam przez  naszego niezrównanego Romana „Kopalnię Soli” Wieliczkę. Miał być wprawdzie marabut z rusztu, a wyszedł pilaf, ale i tak nasze niegodne podniebienia nie nawykły do tego rodzaju frykasów podczas wędkarskich wypraw! Że o innych „frykasach” nie wspomnę….

W sobotę skoro świt ruszyliśmy na łowy. Prawie wszyscy zgłoszeni do  zawodów zawodnicy skoncentrowali swoją uwagę na rzece Ulla. Ta jak zwykle odpłaciła się łowiącym wieloma, może niezbyt wielkimi, ale za to  ochoczo współpracującymi rybkami. Kilku z nas postanowiło niemniej przedłużyć część towarzyską dnia poprzedniego i w rezultacie, nie mogąc kierować pojazdami mechanicznymi, wylądowało na pobliski Merkisie. Nie  mniej pięknym, a przez niski stan wody całkiem przyjemnym do łowienia. Jednak tu wyniki wędkarskie, pomimo pięknych okoliczności przyrody niewątpliwie, były dużo słabsze, Choć były!!! Gloria visctis!!!

Wieczorem czekała nas kolejna odsłona kulinarnego kunsztu mistrza patelni z Wilna, czyli Romana „Gesler” Wieliczki! Tym razem wyczarował On zupę o konsystencji schabowego z kilku składników, których  przynależności gatunkowej możemy się tylko domyślać… Ależ to było, jak mawia Piotruś „Killer” Sawicki „pyyyyszszszne”! Niektórzy z nas nie  chcąc uronić ani, za przeproszeniem, kropli z posiłku tak zabarykadowali się w swoich namiocikach, że trzeba ich było rano wyciągać na zewnątrz za pomocą traktora.

Ranek to kolejna tura zmagań, która trwała do godziny 13.00 czasu polskiego. Po zebraniu wyników i ich podliczeniu okazało się, że podium w całości obsadzone przez Członków „Salmo Clubu” (surprise, surprise!!!)  przedstawiało się w sposób następujący:

I miejsce – Cezary Chrulski (Suwałki)

II miejsce – Rafał Bełbot (Giżycki)

III miejsce – Waldemar Pucek (Suwałki – chyba…) – ten to chyba aktualnie nie jest w Klubie, ale zaraz pewnie będzie, bo coś tak  przebąkiwał…

O zwycięstwie naprawdę decydowały centymetry złowionych ryb. I to  pomimo, że każdy z „championów” złowił ich podczas zawodów minimum 20-cia!!!

Kolejny raz należy podkreślić bardzo rzetelną i szczegółową pracę Komisji Sędziowskiej (w skromnej niewątpliwie osobie Prezesa). Wszelkie próby buntu i protestu niezadowolonych z końcowych wyników były dławione w zarodku! Napiszę tylko, że złowiliśmy około setki lipieni, a gdyby nie kulinarne popisy Mistrza Romana, które wielu z nas zatrzymały w bazie zawodów, ryb padło by zapewne dużo więcej.  Serdeczne podziękowanie dla Zarządu PZW w Białymstoku za sponsoring, jak także zaprzyjaźnionej Redakcji 2-miesięcznika „Sztuka Łowienia”, za wsparcie naszych nieudolnych wysiłków…

Aha, zapomniał bym! Kobieta mnie pobiła! Moja własna… Znaczy się Monia złowiła podczas zawodów dłuższą rybę. Czego i Wam serdecznie życzę

Przemek Lisowski

Zostaw odpowiedź