Jentka nie wymientka! Czyli „WE ARE BACK”!!!

Pierwsze „postcovidowe” spotkanie wędkarzy z „Salmo Clubu” w Białymstoku miało miejsce w dniach 15-16 maja. Pierwotnie miały to być zawody „Jętka 2021” zaliczane do Grand Prix Okręgu Białystok w Wędkarstwie Muchowym. Ale reżim w jakim musiałyby się odbyć zabił by sens naszego koleżeńskiego spotkania. 

Tak więc przedłożyliśmy możliwość wspólnego spędzenia czasu na świeżym powietrzu i wędkowania, nad rywalizację sportową. I chyba nikt z kilkunastu członków Klubu, którzy pojawili się w Kopnej Górze w sobotni poranek tego nie żałował. Przepyszne śniadanie przygotowane przez duet Organizatorów „B&B” 😉 musiał nam zrekompensować fakt, iż jętka majowa jeszcze się w tym roku nie wyroiła i musieliśmy dobrać się do pstrągów wszelkimi innymi metodami muchowymi. Co też wielu z nas udało się dość skutecznie uczynić. Po wypasionym śniadanku rozjechaliśmy się bowiem nad różne podlaskie wody gdzie do wieczora oddawaliśmy się temu „co tygrysy lubią najbardziej”. Złowiono kilka naprawdę fajnych „potokowców” i to zarówno na suchą muchę, jak i na nimfę, a nawet na streamera. 

Wieczorem zakwaterowaliśmy się w pokojach „Petra” w Supraślu, czyli kolejnym szatańskim wynalazku „Behemotha”. Pewnie jeszcze tam kiedyś wrócimy. Gdy zaczął zapadać zmierzch wszyscy zgromadziliśmy się przy ognisku, które zapłonęło na pobliskiej polanie na skraju puszczy. Tu uraczeni zostaliśmy cateringiem przygotowanym przez restaurację „Pięć Dębów” oraz innymi frykasami nad przygotowaniem których czuwali „Bob” i „Behemoth”. Nie powiem, że nie było czym pysznego jedzonka popić, bo bym skłamał 😉 ! Z czasem impreza „płynnie” przeniosła się do miejsca zakwaterowania, gdzie zachowując wszelkie wymogi sanitarne dezynfekowaliśmy się dalej… Dopiero teraz zdałem sobie sprawę jak bardzo mi brakowało tych „nocnych Polaków rozmów”! 

Niedzielny poranek to śniadanko w pobliskim barze „Łukaszówka”. „Bob”, śpij spokojnie, Twoja sobotnia jajecznica była duuuuużo lepsza 😊! Potem jeszcze czas na dojście do siebie, ostatnie uściski i solenne obietnice spotkania się na kolejnej klubowej imprezie. Zapewne w sierpniu nad Dunajcem… A może we wrześniu na Litwie…?

Wielkie dzięki wszystkim, a było tego ponad 20-cia osób,  którzy przez te dwa dni przewinęli się przez to nasze klubowe spotkanie. Naprawdę miło było Was zobaczyć w dobrym zdrowiu, choćby przez chwilę przy sobotnim śniadaniu, czy wieczornym ognisku! Szczególne podziękowania za super organizację tej super imprezy dla wesołego duo „B&B” 😊 ! Tak trzymać Panowie!

Zakończę staropolskim „Niebać covid”!!!

Odszedł od nas Paweł Buczko

Dziś dowiedzieliśmy się, iż odszedł od nas Paweł Buczko. Przez wiele lat był członkiem “Salmo Clubu” w Białymstoku, Towarzyszem wielu niezapomnianych wypraw wędkarskich. Starsi z nas z całą pewnością pamiętają Go choćby z klubowych wyjazdów w Bory Tucholskie. Młodsi kojarzą zaś jako stałego bywalca “Pstrąga Hańczy”, gdzie każdego roku meldował się wraz ze swoim Teściem “Mańkiem”… Jeszcze w kwietniu w rozmowie telefonicznej Paweł narzekał, że w tym roku nie będzie mógł się z nami spotkać we Frąckach. “Nic to, za rok sobie odbijemy!”. Nie odbijemy…
Paweł zmarł jak dla nas nagle, po krótkiej wyniszczającej Jego organizm chorobie. Zapewne nie pomogła też praca – przed śmiercią sprawował funkcję Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Białymstoku. Ciężko się z tym pogodzić, bo odszedł od nas wspaniały Kupel, Przyjaciel, Człowiek, który wlewał w nasze życie tyle radości i optymizmu. Zawsze uśmiechnięty, zawsze gotowy do pomocy.
Pawle, cholernie będzie nam Cię brakowało….

Przyjaciele z “Salmo Clubu” Białystok

Jętka 2021

Szanowni Klubowicze – Serdecznie zapraszamy na Jętkę 2021

Dzień 1

Spotykamy się w sobotę 15.05.br. o godzinie 9.00 w przy wiacie w Kopnej Górze. Tutaj odbędzie się tradycyjne “spożycie na stojąco” czyli jajeczniczka z boczkiem + ciepłe i zimne napoje.

Następnie wyruszamy nad wodę, żeby znów zobaczyć się wieczorem o godzinie 21 w Pensjonacie Petra w Supraślu. Nowy Świat 10, 16-030 Supraśl PATRZ MAPA.

Tutaj odświeżamy się cateringowym surprizem a następnie kto żyw udaje się na ognisko (wiaty niedaleko baru Łukaszówka) gdzie gremialnie zbieramy gałęzie i ćwiczymy techniki rozpalania zapamiętane z wyjazdu nad CZH 🙂

Dzień 2

Rano o 9 śniadanko w wykonaniu baru Łukaszówka, potem wyjazd nad wodę.

Spotkanie na dzień dzisiejszy (05.05) nie jest organizowane w formie zawodów GP ze względu na dynamiczną sytuację w kwestii obostrzeń, ale może się to zmienić w ostatniej chwili. Wszelkie info znajdziecie na stronie.

Osoby przyjeżdżające na wieczorne ognisko bez noclegu płacą za catering !

Cenowo Jętka 2021 wygląda następująco

  • Spanie w pensjonacie Petra + śniadanie w niedzielę w Łukaszówce + catering na sobotni wieczór – ok 120 zł od osoby
  • Sam catering na sobotę – info podamy pod koniec tygodnia.

Wszystkich chętnych proszę o kontakt z Janek Behemoth Kosior – tel 784 466 698

Aktualizacja: 12.05:

Miło mi doniesc, że sniadanie w niedzielę jemy w pobliskim barze Łukaszówka. Wymarsz na 9. 

Pozdrawiamy
Organizatorzy

Znakowanie rzek „Krainy Pstrąga i Lipienia” w Okręgu PZW w Białymstoku

Jako, że sezon pstrągowy coraz bardziej się rozkręca ”Salmo Club” w Białymstoku zorganizował w ostatnich dniach akcję znakowania wód górskich na terenie naszego Okręgu. Objęła ona już takie rzeki jak Sokołda, Łosośna, Czarna i Słoja. W najbliższym czasie stosowne tablice znajdą się także nad Płoską i Nietupą, a w dalszej kolejności nad następnymi rzekami, np. nad Czarną Hańczą. Głównym celem rozmieszczenia nowych tablic było poinformowanie wędkarzy łowiących na wspomnianych ciekach, iż zaliczają się one do „Krainy Pstrąga i Lipienia” z wszystkimi tego konsekwencjami jeśli chodzi o stosowane metody połowu. Oczywiście dodatkowo oznakowane zostały także odcinki wybranych rzek na których obowiązuje całorocznie zasada „złów i wypuść”. Jest ich w naszym Okręgu coraz więcej i uznaliśmy, iż wymiana części tablic jest konieczna.

Podczas akcji rozwiesiliśmy także kilkadziesiąt tablic informujących o zakazie zabijania złowionych pstrągów potokowych w terminie od 1 maja do 10 czerwca na wszystkich wodach naszego Kręgu. Przepis ten obowiązuje już 3-ci rok z kolei i myślimy, że większość wędkujących już zdążyła się powoli do niego przyzwyczaić.

Niestety nie obyło się także bez „zabawy w śmieciarzy”. Wraz z nami znad rzek wyjechało kilka worków wypełnionych śmieciami. Część z nich niechybnie została nad nimi pozostawiona przez naszych wędkujących kolegów. Chciałbym tu podziękować wszystkim, którzy wzięli udział w naszych działaniach. Bez względu na „barwy klubowe”. Słowa uznania dla biura Okręgu PZW za przygotowanie tablic i naszemu niezastąpionemu Grzesiowi za ich częściowe „usprawnienie” 🙂

Aktualizacja: Pstrąg Supraśli – Rejestracja

Jak wynika z kalendarza WKS „Salmo Clubu Białystok” w dniach 20-21 marca 2021 roku przypada termin edycji Grand Prix Okręgu PZW w Białymstoku w wędkarstwie muchowym.

Z uwagi na sytuację epidemiologiczną związaną z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS- CoV-2 i ustanowieniami określonych ograniczeń, nakazów i zakazów, organizacja zawodów wędkarskich jest zawieszona do odwołania.
Termin przypadający na spotkanie wędkarskie w dniu nadejścia wiosny – to
przecież 21 marca, spotykamy się w dniu 20 marca 2021 roku w miejscu – Kopna Góra o godz. 9.00.

Celem spotkania jest sprzątanie brzegów rzeki Supraśl i Sokołda z zanieczyszczeń „cywilizacji” – „oby nasze wody czyste były” w przededniu „Tygodnia Czystości Wód”. Wszystkich członków WKS Salmo Clubu serdecznie zapraszamy, przypominając o zasadach i nakazach związanych z stanem epidemiologicznym tj. : zachowanie dystansu, noszenie maseczek.
Organizator zapewnia rękawice ochronne i worki na śmieci.

Poniżej znajduje się formularz rejestracyjny na Pstrąg Supraśli 2021. Organizatorzy zachęcają do korzystania.

Odcinek „no kill” na rzece Płosce od dnia 01.01.2021

W lipcu br. wystąpiliśmy do Zarządu Okręgu PZW w Białymstoku z wnioskiem o utworzenie na rzece Płosce od mostu w Królowym Moście (na drodze Białystok – Bobrowniki) do mostu betonowego poniżej miejscowości Kołodno (droga do Supraśla) odcinka „no kill”. Wprowadzenie zakazu zabijania pstrągów potokowych i lipieni na wspomnianym fragmencie rzeki ma na celu poprawę pogłowia tych ryb na całej Płosce.

Jest nam niezmiernie miło poinformować, iż nasz wniosek spotkał się z pozytywnym przyjęciem i nowe zasady wędkowania będą obowiązywały już za kilka dni, od 01.01.2021 roku. W związku z powyższym umieściliśmy nad rzeką kilka tablic informacyjnych, a dalsze znajdą się na swoich miejscach w ciągu kilku najbliższych dni.

Niestety nie udało się przeforsować ustanowienia podobnego odcinka na rzece Słoi, ale nie składamy broni i ponownie wystąpimy ze stosownym pismem w 2021 roku.

Nie brodzisz, nie szkodzisz.

Kolejny tydzień pod znakiem prac na rzecz ochrony wód krainy pstrąga i lipienia. P.S. Jednocześnie zwracamy się z prośbą aby brodząc podczas wędkowania (czy to teraz czy też w styczniu) zwracać uwagę na gniazda tarłowe pstrągów – jasne plamy żwiru (zdjęcia przykładów gniazd w poście).

Najlepiej ograniczyć brodzenie do niezbędnego minimum i w ogóle do rzeki nie wchodzić.

Z wędkarsimi pozdrowieniami Wodom Cześć

Tarło 2020

Mamy w tym roku wyjątkowo piękną i ciepła „złotą polską jesień”, więc i tarło pstrągów potokowych na naszych podlaskich rzeczkach i strumieniach lekko się opóźniło. Prawdę powiedziawszy nawet nie liczyłem, że miłosne gody „potokowców” już się rozpoczęły, ale informacja od Jędrzeja „Krwawej Rency” postawiła nas do pionu! Trzeba jechać poznakować rzeki, wymienić stare tablice i powiesić tradycyjnie foto pułapki. W ostatnią sobotę 8-mego listopada ruszyliśmy małą, acz zwartą ekipą w stronę odległej o niemal 50 km od Białegostoku rzeki Łosośnej. Zgłosiliśmy komu trzeba naszą obecność w strefie przygranicznej i zabraliśmy się do roboty. Zdjęto stare tablice informujące o zakazie zabierania „potokowców” z podlaskich rzek w maju i czerwcu, zaś w ich miejsce umieściliśmy kilka nowych ostrzegających o czających się gdzieś w krzakach foto pułapkach…. Bardzo budujące było to, że gniazda tarłowe i obecne na nich ryby dostrzegliśmy zarówno na dolnym jak i górnym odcinku rzeki, powyżej zbiornika w Kuźnicy Białostockiej. Na drugi ogień poszła Sokołda wraz z opływami. Od samej Sokółki w dół, aż po odcinek „no kill” poniżej Straży. Tu także stwierdziliśmy sporo gniazd tarłowych i całkiem przyzwoitych wielkościowo ryb. Często w miejscach w których byśmy się ich zupełnie nie spodziewali! Podczas gdy my czepialiśmy się po drzewach umieszczając na nich tablice i foto pułapki, Monia buszowała po nadbrzeżnych krzaczorach wybierając z nich małą masę śmieci. Zebrał się tego całkiem niezły wór!


Dodam tylko, że w tym samym czasie gdy my „walczyliśmy” na rzekach w okolicach Sokółki inni nasi Koledzy z „Salmo Clubu” w Białymstoku odwiedzili także inne wody zaliczone do Krainy Pstrąga i Lipienia naszego Okręgu PZW. Praktycznie na wszystkich stwierdziliśmy gniazda tarłowe pstrągów potokowych, co dobrze rokuje na przyszłe sezony. Pod warunkiem, że „zepniemy poślady” i przypilnujemy aby żadne osobniki rządne rybiego mięsa nam ryb nie ukradły!

Przemek Lisowski

Wyjazd, którego nie było.

Wcale nie jest prawdą, że tradycyjnie w tym roku udaliśmy się w Bory Tucholskie aby po raz 30-ty spotkać się nad majestatyczną Wdą. Muszę też zadać kłam tym pomówieniem, iż w naszej wspólnej eskapadzie udział wzięło aż 20 osób, bo przecież stanowiło by to złamanie wszelkich mądrych przepisów dotyczących zwalczania „czegośtam”… Ale i zdementować plotki, iż w wyjeździe udział wzięli wędkarze z Białegostoku, Czarnej Białostockiej, Giżycka (wszyscy Salmo Club w Białymstoku) oraz gościnnie jednostki płci obojga z Bytowa i Wejherowa. Nawet się mi to zgrabne kłamstewko zrymowało! Brnąc dalej w te godne ubolewania oszustwa…Nawet Wy Czytelnicy nie uwierzycie przecież, że wśród nas były cztery bohaterskie Panie i 16-tu, a jakże „dżentelmenów”. Organizator od wielu tygodni robił przecież wszystko by opędzić się od natrętnych potencjalnych uczestników, sprytnie mylił tropy, rozsyłał „fake newsy” i siał ogólny zamęt i ferment. Udało się! Tak jak już ustaliliśmy, nikt nie pojechał!

Nic nie łowiliśmy, bo przecież na Wdzie nie ma ryb. O czym donieśli nam uprzejmie zaprzyjaźnieni i życzliwi wędkarze z tych okolic. Zwłaszcza nie ma lipieni. I to takich miarowych, do 40-tu centymetrów. Zresztą jaki idiota by łowił na rzece w której nie ma ryb, nie będą przy okazji nad nią?

Ciężkie do zrealizowania. Nawet dla takich bohaterskich jednostek jak my. Lipienie zapewne chętnie by wychodziły do suchej muchy, zwłaszcza te miarowe. Ale jak wspomniałem nie ma ich we Wdzie. A, że i nas oczywiście nad nią nie było, więc są to czyste domysły i spekulacje. Mniejsze ryby, takie do 30-tu centymetrów pewnie by brały na nimfę. Gdyby w wodzie były i gdybyśmy my tam byli. W środkowym biegu Wdy, poniżej miejscowości Czarne, kilku naszych Kolegów pewnie by znakomicie połowiło na mokrą muchę… W górnym biegu piękna polska jesień zasypała by wodę złotymi liśćmi, ale te przecież też nie urosły na nadbrzeżnych olchach. Których też nie było. Może bobry je zeżarły…?

Jak każdego roku także warto by było napisać o naszych dokonaniach towarzyskich. Ale jak można spotkać się wieczorem razem skoro nie można? Przecież jako odpowiedzialne jednostki w życiu byśmy tak nieodpowiedzialnie nie postępowali! Tak więc wieczornych spotkań przy tatarze, flakach, smakowitych korycińskich serach, wędlinkach, czy (ahtung, ahtung!!!) risotto z raków a’la Saperski wcale nie było. I niech stanie się to naszą jakże chętnie kontynuowaną tradycją… Jednemu z nas z braku raków nawet spuchły oczy. Których nie ma…. To znaczy może i ma ale jak mu spuchły, to ich chyba nie było widać.

Nikt zupełnie nie słuchał muzyki. W pustych pokojach ośrodka „Mleczarz” hulał wiatr wyjąc tęsknie za swoimi ulubionymi gośćmi z Podlasia i „akalic”. Nikt nie tańczył, nikt nie zaliczył spektakularnego zakończenia imprezy przed czasem. Bo jak zakończyć coś, co się nawet nie zaczęło…

Szczęśliwie wszyscy powrócili do domów, których przecież nie opuszczali. Dlatego było im łatwiej i przyjemniej. Bo po co gdzieś wychodzić, jakieś ryby łowić, spotykać się ze znajomymi? Przecież można zaliczyć wszystkie te przyjemności „online” albo przy grochówce z rodziną. I tylko przemiły Właściciel naszej corocznej bazy zachodził w głowę skąd wzięło się tyle pustych flaszek po wodzie „wszelkiej mądrości”, skoro nikogo tam przez 3 dni nie było? Pewnie się tam teleportowały… Czego i Wam w przyszłym roku pod koniec października życzę.

Aha, zdjęcia towarzyszące temu artykułowi nie są prawdziwe. To zręczna kompilacja fotek wyciętych nożyczkami z ilustrowanej prasy wędkarskiej (głównie „Wiadomości Wędkarskie” z lat 80-tych bo wtedy to były ryby, a teraz ich nie ma) i wytworów Waszej chorej (wiadomo na co) wyobraźni.

Przemek Lisowski