„Lipień Wdy 2019” i „Jesienny Lipień 2019”

Kolejne nasze jesienne klubowe spotkanie wędkarskie odbędzie się w dniach 26-27.10.br. nad rzeką Wdą. Będzie to już nasza 29-ta październikowa gonitwa za lipieniem (wliczając w to wcześniejsze imprezy na Pasłęce i Brdzie). Organizatorem jest „Salmo Club” w Białymstoku, a osobą bezpośrednio odpowiedzialną za wszystko co dobre Przemysław Lisowski – Prezes. Niczego o zabarwieniu negatywnym nie przewidujemy. W ramach imprezy zostaną rozegrane 2 zawody w wędkarstwie muchowym:

„Lipień Wdy” – 26.10.br

„Jesienny Lipień” – 27.10.br.

Serdecznie zapraszamy wszystkich tradycyjnie już w dniu 25-go lub nawet 24-go października, czyli w czwartek. Od tego dnia wieczorem mamy zarezerwowana bazę. Jest nią tradycyjnie hotel „Mleczarz” w Ocyplu, ul. Szkolna 16. Koszt jednego noclegu od osoby wynosi 50 (pięćdziesiąt) PLN. Wcześniejsze przyjazdy (przed czwartkiem) proszę załatwiać bezpośrednio z Gospodarzem ośrodka.

W dniach 25-26.10.br. planowane są obiadokolacje na terenie Ośrodka w cenie 25 (dwadzieścia pięć) PLN od osoby. Na terenie ośrodka będzie można skorzystać odpłatnie także z innych atrakcji, takich jak basen (15 PLN za godzinę od osoby), czy kręgielnia (30 PLN za godzinę za tor).

Inne informacje organizacyjne dotyczące obu imprez:

  • Terenem na którym będziemy łowić jest rzeka Wda na odcinku podlegającym ZO PZW w Gdańsku;
  • Jedyną dopuszczoną metodą połowu jest sztuczna mucha, a punktowanymi rybami lipień i pstrąg tęczowy;
  • Łowimy w formule „Catach and Release” (złów i wypuść) przy użyciu much wykonanych na hakach bezzadziorowych, bądź z przygiętym zadziorem;
  • Rozegrane zostaną 4 tury – dwie w sobotę 27.10.br.  („Lipień Wdy”) i dwie w niedzielę 28.10.br. („Jesienny Lipień”). Dokładne godziny tur zostaną podane nie miejscu.
  • O wyniku w „Lipieniu Wdy 2018”  decyduje  suma punktów zdobytych w poszczególnych turach.
  • O wyniku w „Jesiennym Lipieniu 2018” decyduje długość największego złowionego lipienia. Punkty do klasyfikacji Grand Prix liczone będą jednak jak w przypadku zawodów z dnia poprzedniego.
  • Będziemy łowić w wybranych przeddzień parach.
  • Uczestnicy powinni posiadać zezwolenie na wędkowanie na wodach górskich ZO PZW w Gdańsku – informacje dotyczące opłat zamieszczę wkrótce na forum.
  • Miarki zabezpiecza organizator.

UWAGA: Oprócz opłat za nocleg i wyżywienie będziemy zbierać po 5 PLN od osoby na tradycyjnego tatara, którego zakup i wykonanie zabezpiecza Prezes Wasz Kochany J.

Osoby zainteresowane uczestnictwem w wyjeździe proszone są o zgłaszanie się do organizatora ( lisowski.przemyslaw@interia.pl lub 501009110). Jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście… A Ci którzy to zrobili, a nie pojawią się na Zawodach, zostaną zgodnie z wcześniejszym ostrzeżeniem, obciążeni kosztami 2-ch noclegów. Amen.

Wasz Prezes Kochany Przemysław

„Lipień Litwy” 2019 – relacja

Zawody rozegrano w dniach 7-8 września 2019 roku na przepięknych rzekach Merkis (Meryczanka) i Ulla. Większość z nas stawiła się na polu namiotowym w Puvociai, stanowiącym bazę zawodów, już w piątek 6-go września i ten ko się spóźnił miał czego żałować! W sumie było nas zaledwie 12 osób, wliczając w tą liczbę dwie „białogłowy” (w tym jedną dość umownie „biało”).

Piątkowy wieczór to głównie atrakcje kulinarne, zapewnione nam przez naszego niezrównanego Romana „Kopalnię Soli” Wieliczkę. Miał być wprawdzie marabut z rusztu, a wyszedł pilaf, ale i tak nasze niegodne podniebienia nie nawykły do tego rodzaju frykasów podczas wędkarskich wypraw! Że o innych „frykasach” nie wspomnę….

W sobotę skoro świt ruszyliśmy na łowy. Prawie wszyscy zgłoszeni do zawodów zawodnicy skoncentrowali swoją uwagę na rzece Ulla. Ta jak zwykle odpłaciła się łowiącym wieloma, może niezbyt wielkimi, ale za to ochoczo współpracującymi rybkami. Kilku z nas postanowiło niemniej przedłużyć część towarzyską dnia poprzedniego i w rezultacie, nie mogąc kierować pojazdami mechanicznymi, wylądowało na pobliski Merkisie. Nie mniej pięknym, a przez niski stan wody całkiem przyjemnym do łowienia. Jednak tu wyniki wędkarskie, pomimo pięknych okoliczności przyrody niewątpliwie, były dużo słabsze, Choć były!!! Gloria visctis!!!

Wieczorem czekała nas kolejna odsłona kulinarnego kunsztu mistrza patelni z Wilna, czyli Romana „Gesler” Wieliczki! Tym razem wyczarował On zupę o konsystencji schabowego z kilku składników, których przynależności gatunkowej możemy się tylko domyślać… Ależ to było, jak mawia Piotruś „Killer” Sawicki „pyyyyszszszne”! Niektórzy z nas nie chcąc uronić ani, za przeproszeniem, kropli z posiłku tak zabarykadowali się w swoich namiocikach, że trzeba ich było rano wyciągać na zewnątrz za pomocą traktora.

Ranek to kolejna tura zmagań, która trwała do godziny 13.00 czasu polskiego. Po zebraniu wyników i ich podliczeniu okazało się, że podium w całości obsadzone przez Członków „Salmo Clubu” (surprise, surprise!!!)  przedstawiało się w sposób następujący:

I miejsce – Cezary Chrulski (Suwałki)

II miejsce – Rafał Bełbot (Giżycki)

III miejsce – Waldemar Pucek (Suwałki – chyba…) – ten to chyba aktualnie nie jest w Klubie, ale zaraz pewnie będzie, bo coś tak przebąkiwał…

O zwycięstwie naprawdę decydowały centymetry złowionych ryb. I to pomimo, że każdy z „championów” złowił ich podczas zawodów minimum 20-cia!!!

Kolejny raz należy podkreślić bardzo rzetelną i szczegółową pracę Komisji Sędziowskiej (w skromnej niewątpliwie osobie Prezesa). Wszelkie próby buntu i protestu niezadowolonych z końcowych wyników były dławione w zarodku! Napiszę tylko, że złowiliśmy około setki lipieni, a gdyby nie kulinarne popisy Mistrza Romana, które wielu z nas zatrzymały w bazie zawodów, ryb padło by zapewne dużo więcej.  Serdeczne podziękowanie dla Zarządu PZW w Białymstoku za sponsoring, jak także zaprzyjaźnionej Redakcji 2-miesięcznika „Sztuka Łowienia”, za wsparcie naszych nieudolnych wysiłków…

Aha, zapomniał bym! Kobieta mnie pobiła! Moja własna… Znaczy się Monia złowiła podczas zawodów dłuższą rybę. Czego i Wam serdecznie życzę

Przemek Lisowski

Budujemy nowe tarlisko, jeszcze jedno nowe tarlisko…

„Salmo Club” w Białymstoku i Zarząd Okręgu PZW w Białymstoku zapraszają wszystkie osoby, którym na sercu i wątrobie leży los pstrągów potokowych w Czarnej Hańczy do udziału w kolejnej, czwartej już edycji budowy i odbudowy tarlisk tych ryb na najpiękniejszej z rzek Suwalszczyzny. W poprzednich 3-latach wykonaliśmy 5 miejsc tarliskowych, umieszczając w Czarnej Hańczy prawie 50 ton żwiru i kamieni! Z wykonanych przez nas tarlisk korzystają nie tylko pstrągi, ale i inne gatunki ryb prądolubnych zamieszkujących Czarną Hańczę.

Spotykamy się na moście we Frąckach w sobotę 12 października o godzinie 10:00 zaopatrzeni w wodery, wiadra, taczki, łopaty, grabki i chęci do ciężkiej pracy fizycznej. Przewidujemy wykonanie jednego nowego tarliska i odbudowę kilku innych, naruszonych przez ząb czasu i prąd Czarnej Hańczy. Po zakończeniu budowy tarlisk przewidziana jest część artystyczna przy ognisku.

Osoby chcące pomóc w tej akcji proszone są o kontakt z Zarządem Klubu (zakładka „Kontakt” na stronie głównej), zaś te które nie mogą uczestniczyć w budowie tarliska w dniu 12 października zawsze mogą wykazać się tydzień wcześniej (prosimy o kontakt z Prezesem), lub w każdym innym terminie – roboty nie zabraknie!

Zarząd „Salmo Clubu” w Białymstoku

Puchar Prezesa Okręgu PZW w Białymstoku Siemianówka 2019 w wędkarstwie muchowym

Termin zawodów:     29.09.2019 rok

Miejsce zawodów:    zbiornik Siemianówka – zatoka Bachury

Uczestnicy:               członkowie PZW Okręgu w Białymstoku z opłaconymi składkami na 2019 r.

Przebieg zawodów:    jednoturowe

Metoda połowu:         muchowe z łodzi wiosłowych

Organizator:               Salmo Club Białystok

Zbiórka uczestników

29.09.2019 do godz. 8.00 – Bachury przy zakładzie PZW Siemianówka

Zgłoszenia imienne do dnia 23.09.2019 r  przyjmuje organizator: sms – tel.: 784 589 611

Program zawodów – niedziela 29.09.2019

do godz.  8.00             – zbiórka uczestników – Bachury

godz.   8.00 – 8.15      – rejestracja, uroczyste otwarcie zawodów

godz.   8.15 – 9.00      – przygotowanie do zawodów

godz.   9.00 – 13.00    – czas połowu ryb

do godz. 13.30            – czas zgłoszenia ryb

do godz. 14.30            – zabezpieczenie sprzętu pływającego

godz. 15.00                 – posiłek – „Łowisko specjalne”

godz. 16.00                 – zakończenie i wręczenie nagród

Zawody rozgrywane  z wykorzystaniem Zasad Organizacji Wędkarskiego Sportu. Zawody na „żywej rybie”, ryby zaliczone do punktacji : zdjęcie na miarce z potwierdzoną datą i godziną.

Organizator i Sędzia Główny: Jerzy Łucki

Komunikat zawodów „Lipień Litwy” 2019

W dniach 6-8 września 2019 r. odbędą się zawody „Lipień Litwy”. Bazą zawodów oraz miejscem zbiórki będzie tradycyjnie pole namiotowe w miejscowości Puvociai nad rzeką Merkis na Litwie. Terenem rywalizacji będą rzeki Merkis i Ulla wraz z dopływami.

Program zawodów:

Piątek – 6 września 2019 r.

Wieczorem – wesoły szef kuchni Roman znad Wilii zaprasza na kulinarny show! Jeśli show nie uda się zrealizować, to będziemy ćwiczyć program alternatywny… Niemniej wszystkich zapraszamy nad brzeg Merkisu właśnie już w piątek!!! Nie będziecie się nudzić ;-)! Organizejro w osobie Romano don Wieliczka przygotowuje, za drobną opłatą indywidualną od każdego uczestnika, pieczenie wielkiego zwierza! Będzie się działo!!!

Sobota – 7 września 2019 r.

8.00 – 9.00 – zgłoszenia zawodników;

10.00 – 17.00 – I tura zawodów;

17.00 – 17.30 – powrót do bazy zawodów i zgłaszanie ryb.

17.30 do … końca – część „kulturalno – rozrywkowa”. Może być też „show”, lub „dożeranie” resztek po „show” piątkowym…

Niedziela – 8 września 2019 r.

8.00-14.00 – II tura zawodów.

14.00 – 14.30 – powrót do bazy  i zgłaszanie ryb.

15.00 – zakończenie imprezy.

„Lipień Litwy” rozegrany zostanie jak zawsze w formule „żywej ryby”, a jedyną dopuszczoną metodą połowu będzie sztuczna mucha. Do punktacji zaliczane będą tylko lipienie powyżej 30 cm. Organizatorzy zapewniają startującym  miarki. Aparaty fotograficzne w celu udokumentowania złowionych ryb, przed ich wypuszczeniem, Zawodnicy niestety zmuszeni są zabezpieczyć sobie we własnym zakresie ;-).

O wyniku rywalizacji decyduje łączna długość wymiarowych ryb złowionych w trakcie „Lipienia Litwy 2019”. W przypadku zgłoszenia do udziału w zawodach odpowiedniej liczby juniorów, Organizatorzy dopuszczają możliwość wprowadzenia osobnej klasyfikacji dla zawodników U-18. Organizatorzy zastrzegają sobie także prawo do wprowadzenia zmian w przedstawionym powyżej programie zawodów i ogłoszenia tego przed rozpoczęciem rywalizacji.

Noclegi każdy zapewnia sobie sam na polu namiotowym w miejscowości Puvociai. Orientacyjne koszty pobytu to:

– osoba – 1 Euro/dzień;

–  samochód –  1,5 Euro/dzień

– rozbicie namiotu – 2 Euro/dzień.

Dodatkowym kosztem jest wspomniana piątkowa (a może sobotnia…) kolacja, której koszt od osoby kalkulujemy na ok. 40 PLN. Zapewniamy, że tradycyjnie warto!

Roczny koszt licencji wędkarskiej na Litwie wynosi ok. 16 Euro. Są one do nabycia praktycznie we wszystkich większych sklepach spożywczych w tym kraju, najlepiej w sklepie sieci „Iki” w miejscowości Lezdijaj, czy Merkinie podać datę urodzenia w formacie (rrmmdd).

W razie pytań prosimy kontaktować się z Organizatorami zawodów, którymi są Romek Wieliczka (Wilno) i mua, czyli niżej podpisany.

Do zobaczenia na Litwie!!!

Zarząd „Salmo Clubu” Białystok

Przemek Lisowski

VIII edycja akcji „Czysta Hańcza” – informacja-relacja

Nadleśnictwo Głęboki Gród zaprasza na VIII edycję akcji „Czysta Hańcza”, która odbędzie się 15 czerwca 2019 roku na terenie nadleśnictwa. Członków Salmo Clubu Białystok prosimy o czynny udział w tym przedsięwzięciu. Wyjazd o godz. 7.00 w sobotę 15.06. – siedziba Okręgu PZW.

Relacja:

Na zaproszenie (czy też apel) stawiły się zwarte siły reprezentujące władze PZW Białystok w osobie Jerzego Ł. oraz członkowie Salmo Clubu:

Grzegorz R. z małżonką, Marek M. z Czarnej Białostockiej, Tomasz G. z aglomeracji Białystok, Marek K. – Generał z Suwaliszek, no i Ja z Kozodojewa.

W sobotni poranek przywitała nas przepiękna pogoda, urocza aczkolwiek zmeliorowana do granic absurdu Czarna Hańcza oraz organizatorzy akcji Nadleśnictwo Głęboki Bród. Krótka odprawa o godzinie 9:00 zawierająca informacje kto i jaki odcinek rzeki oraz brzegu ma doprowadzić do porządku. Po przybyciu w swój rewir mogliśmy przyznać, że na pierwszy rzut oka nie jest źle. Niestety wysoka roślinność skryła wiele pamiątek po kajakarzach i wędkarzach (kolejność przypadkowa). Rodzaj śmieci (odpadów – prawidłowa nazwa) wskazuje na jednych i drugich. Część z nas penetrowała odmęty koryta rzeki, pozostali zaś buszowali w trzcinowiskach i łąkach. Nie była to jakaś tytaniczna praca, która mogła zniechęcić do udziału w akcji. Około godziny 12:00 z workami pełnymi różnorodnych zdobyczy stawiliśmy się w Stanicy we Frąckach na część nieoficjalną. Nadleśnictwo Głęboki Bród zaserwowało nam przepyszny chłodnik, kiełbaski, i dla niezmotoryzowanych piwo z nalewaka. W miłej atmosferze biesiadowania i rozmów przy kufelku impreza dobiegała końca. Wspólna troska środowiska wękarzy, leśniczych i ludzi uprawiających turystykę kajakową sprawia, iż rzeka która była niegdyś perłą naszych rzek jest przynajmniej czysta, bo niestety ani swoim wyglądem ani rybostanem nie przypomina czarnej Hańczy z przed lat.

Sławek T.

XXXIX „Pstrąg Hańczy” – Memoriał im. Krzysztofa Szerszenowicza

Wzorem ubiegłych lat liczne grono miłośników Czarnej Hańczy spotkało się w ostatni weekend kwietnia (26-28.04.br.) w Stanicy Wodnej PTTK we Frąckach, aby rozegrać najstarsze klubowe zawody pstrągowe w kraju. Szczególny charakter imprezy wynikał z faktu, iż już za rok będziemy mieli czterdziestą edycję „Pstrąga Hańczy” Była to więc ostatnia impreza z „3-ką” z przodu. Podczas „Pstrąga Hańczy” świętowane były też 50-te urodziny Prezesa „Salmo Clubu” w Białymstoku J! Do celebry dołączył także nasz Kolega z Kłodzka, Marek „Koshmarek” Terlecki. O działo się, działo… Prezes został hojnie obdarowany przez Klubowiczów i zaproszonych Gości (np. żywa kura), podobnie jak i „Koshmarek”, który otrzymał lustro… A tak naprawdę to był to obraz przedstawiający Jego koszmarne oblicze… Zabawa urodzinowa zdawała się nie mieć końca, co spowodowało, iż nikt w sobotni poranek nie pofatygował się nad wodę…

Całe szczęście, że tego dnia zaplanowaliśmy powtórkę z zeszłorocznego „Vision Casting Day”, a głównymi zawiadującymi byli Krzyś Więcław i Piotrek Gybej. Kto nie był to nie uwierzy jakie rzeczy można zrobić ze sznurem muchowym… Rzucaliśmy „wędkami muchowymi” z takim zapałem, że jedną z nich znaleziono dopiero następnego dnia, już po wyjeździe naszych sympatycznych Gości z Krakowa. Gwoli kronikarskiego obowiązku dodam jedynie, że konkurs rzutów wygrał Zdziś „Skruśdzida” Tałałaj. Wygrał wędkę. Nie, nie tą zagubioną. Inną, którą zaraz … zgubił J!

Wieczorem oddaliśmy się naszej ulubionej rozrywce, czyli relaksowi w „bani” nad brzegiem Czarnej Hańczy. Głównymi atrakcjami wieczoru była niewątpliwie konsumpcja jakiegoś zgniłego szwedzkiego śledzia w puszce, którego dostałem w prezencie od „Koshmarnego” (swoja drogą bieda w tej Kotlinie, że w prezencie zepsute ryby muszą dawać 😉 ), oraz mój skok do rzeki… bez rzeki! Chciałem uczcić 50-tkę czymś spektakularnym i prawie mi się udało…

W niedzielę rano wreszcie kilu z nas nie wytrzymało i postanowiło udać się na ryby. I mieli rację! Poranna tura przyniosła aż dwa złowione pstrągi, ale zważywszy, że łowców było aż … czterech (!!!) to chyba nie jest najgorszy wynik. Pozostali wędkujący, także zresztą mieli kontakty z pstrągami. Zwycięzcą ostatniego „Pstrąga Hańczy” z „3-ką z przodu” i Mistrzem AKW „Skish” w Wędkarstwie Muchowym na rok 2019 został Filip Milewski z „Salmo Clubu” w Białymstoku, a drugi był Karol „Żubrzyk” Lisowski, prywatnie syn autora. Brawo Panowie!

Na koniec bardzo, ale to bardzo chciałbym podziękować tym wszystkim którzy pomogli mi obejść tak spektakularne 50-te urodziny (moje i „koshmarne”), czyli Uczestnikom w liczbie coś ponad 30-tu! Wielkie dzięki sponsorom, czyli ZO PZW w Białymstoku, „Salmo Clubowi” w Białymstoku, naszej ukochanej firmie „Vision” i wreszcie Obsłudze Stanicy Wodnej PTTK we Frąckach!

Przemek Lisowski

Relacja z „Pstrąga Hańczy im. Krzysztofa Szerszenowicza – 2017”

Jak co roku sypnęło rybą na Czarnej Hańczy, czyli Relacja z „Pstrąga Hańczy im. Krzysztofa Szerszenowicza – 2017”

Ostatnia wieczerza przed odłowami foto Marcin Bujnowski
Ostatnia wieczerza przed odłowami foto Marcin Bujnowski

W dniach 21-23 kwietnia br. „Salmo Club” w Białymstoku wspólnie z Akademickim Kołem Wędkarskim „Skish” w Białymstoku zorganizował bodaj najstarsze towarzyskie zawody pstrągowe w Polsce. Imprezę tak starą, że sami mieliśmy poważne problemy z ustaleniem, którą kolejną edycją mają być tegoroczne zawody. Po sięgnięciu do najgłębszych zakamarków pamięci Ojca Dyrektora i przeczytaniu całego Internetu (dwa razy), ustaliliśmy, że będzie to XXXVII „Pstrąg Hańczy”. Oczywiście wzorem poprzednich lat zawody nosiły imię naszego zmarłego Kolegi Krzysztofa Szerszenowicza.

Duet naszych dzielnych „Organizejros” Mariusz „Maniek Boleń” Szczepcio i Zdzisław „Dzidosław” stanęli na wysokości, przecież nie łatwego zadania i perfekcyjnie przygotowali nasze coroczne spotkanie. „Dzidosławowi” udało się nawet nie zgubić kluczy do domków Stanicy Wodnej we Frąckach, która jak co roku stanowiła naszą bazę.

Rozpoczęliśmy tradycyjną piątkową kolacją połączoną z pokazem slajdów z wypadów wędkarskich i naszą kultową już prezentacją klubową, którą wzorem poprzednich lat „Jędruś” Grygoruk poszerzył o kilkadziesiąt nowych zdjęć, opatrzonych kąśliwymi komentarzami. Uśmieliśmy się jak norki!

Rano całe zgraje spragnionych pstrągowego mięsa wędkarzy rozpierzchły się po rzece, która w tym roku zdawała się być w troszkę lepszej kondycji niż w latach ubiegłych, o czym świadczyć miały wyniki połowów przed zawodami. Niestety ponownie okazało się, że łowienie rekreacyjne, a łowienie podczas zawodów to zupełnie różne sprawy. Pomimo „napinki” godnej kibiców przed meczem „Jagi” z „Cegłą” Warszawa, walki z deszczem, śniegiem i gradem (szczęśliwie nie odnotowano w tym roku tsunami ani wybuchów okolicznych wulkanów) udało się nam pojmać tylko jednego pstrążka 38 cm. Wiem, że staje się to już nudne, ale złowił go ponownie Marek „Generał” Kowalewski z Suwałk. Marek, litości, zacznij ty znowu pić na tych zawodach jak cała reszta zdrowego społeczeństwa, to przynajmniej szanse się wyrównają J!

Przy okazji postanowiliśmy od przyszłych zawodów wprowadzić u wybranych zawodników badania antydopingowe, a w przypadku „Generała” także prenatalne, techniczne i kilka innych „mniej dokuczliwych” J.

Plan sobotniego wieczoru był tak napięty, że aż nie udało się go nam w całości zrealizować. Wprawdzie kilka osób poważnie podeszło do prośby Organizotorów o pozbieranie śmieci z brzegów naszej ukochanej Czarnej Hańczy, ale trzeba przyznać, że 5 worów na niemal 30 osób szału radości u Prezesa nie wywołało. Gdy już śmieciuszki pojechały sobie do Nadleśnictwa Głęboki Bród (dzięki za pomoc!), a nasze brzuszki napełnił przepyszny obiadek (dzięki Michał!), tradycyjnie haratnęliśmy w gałę. Tym razem obyło się bez ofiar, a obie drużyny plus kibice (i kibicki 😀 ) spotkali się po meczychu w saunie na brzegu Czarnej Hańczy. Tak zastał nas zmierzch, przez co nie dane nam było wyłonić zwycięzcy tradycyjnych zawodów rzutowych.

Kolacja, ognisko i wreszcie złożyliśmy nasze „zmęczone” głowy w śpiworach. A spało nam się tak dobrze, a deszcz tak nastrojowo walił w dachy domków, a wiatr huczał w domkach, że niewielu z nas stanęło rano w szranki z Czarną Hańczą. Efekt łatwy do przewidzenie – zero. Czyli ponownie zwycięzcą okazał się … sami wiecie kto.

Garść informacji i przemyśleń tytułem podsumowania się należy.

We Frąckach pojawiło się około 30 osób, co zważywszy na słynącą z „rybności” rzekę jest całkiem fajną frekwencją. Byli nasi niezawodni Przyjaciele z Wilna, Romek z Małgorzatą, było kilka „białogłów”, odwiedził nas też były Prezes AKW „Skish”, Andrzej „Dyzio” Demianowicz. Aż strach pomyśleć co będzie gdy spełnią się kasandryczne przepowiednie naszego nieomylnego przecież ichtiologa Pula, że wkrótce w Czarnej Hańczy pojawi się kolejny już pstrąg potokowy! Przecież trzeba będzie wprowadzić u miejscowego chłopstwa obowiązek aprowizacji uczestników imprezy, jak za Niemca!

Organizacja imprezy jak zawsze na najwyższym poziomie z wyjątkiem wspomnianej „lekkiej wtopy” ze sprzątaniem śmieci. Coś musimy z tym fantem w przyszłym roku zrobić.

Nie wiem jak robi to nasz nowy Gospodarz (Gospodarz Stanicy), ale chyba bardzo nas lubi, bo żarcie zaoferowane przez Niego w ramach niewygórowanej opłaty startowej zostawiło w pobitym polu kilka knajp po rewolucjach Magdy Gessler.

Kolejnym nadprzyrodzonym zjawiskiem był nagły wzrost liczebności członków naszego klubu. Jako osobnik światowy i ogólnie wykształcony, Prezes wyliczył, że w przybliżeniu o 10%!  Nawet „Wiadomości” na TVP1 takiej propagandy sukcesu nie sączą, no nie ;-)?!

A już najlepsze jest to, że w nasze szeregi wstąpił Grześ „Łowca jeleni”, który poniewierał się wraz z nami na wędkarskich ścieżkach przez co najmniej kilkanaście lat! To się nazywa „świadome podejmowanie decyzji”!

Czego sobie i Państwu życzę. Do zobaczenia we Frąckach za rok!

Przemek Lisowski